Strategia

Co zrobić, gdy syn nie chce przejąć firmy? 4 wyjścia awaryjne

Autor Marek Pietrzak, Partner Zarządzający·1 grudnia 2024·5 min czytania

W Zabrzu i okolicach mamy dziesiątki warsztatów i firm handlowych, gdzie właściciel kończy 60 lat i nagle słyszy, że dzieci wolą pracę w korporacji w Katowicach. To moment, w którym emocje biorą górę nad chłodną kalkulacją. Zamiast się obrażać, trzeba wyciągnąć kartkę i policzyć, co dalej z tym majątkiem.

Zewnętrzny menedżer, czyli prezes na kontrakcie

Jeśli firma zarabia, a dzieci nie chcą jej prowadzić, wcale nie musisz jej zamykać. Jednym z najczęstszych ruchów, jakie doradzamy w Solidność i Wizja, jest znalezienie kogoś z zewnątrz. Taka osoba nie musi mieć udziałów. Płacisz jej solidną pensję, dorzucasz premię od zysku i ustalasz jasne zasady gry. Według naszych wyliczeń dla średniej wielkości hurtowni w regionie, koszt takiego prezesa to około 14 300 – 18 600 zł netto miesięcznie.

Ważne jest, abyś to Ty zachował kontrolę nad kluczowymi decyzjami. W statucie spółki lub umowie o pracę można zapisać, że wydatki powyżej 24 000 zł wymagają Twojej zgody. Dzięki temu masz czas na emeryturę, a co miesiąc na Twoje konto wpada dywidenda. W zeszłym roku pomogliśmy trzem właścicielom z Zabrza wdrożyć taki model i po 8 miesiącach wszyscy przyznali, że firma działa sprawniej niż wtedy, gdy sami siedzieli tam po 12 godzin dziennie.

Menedżer musi czuć, że to jego warsztat pracy, ale pieniądze są Twoje. (Bywa to trudne dla ojców-założycieli, ale to jedyna droga, by nie spalić biznesu przez mikrozarządzanie).

Menedżer musi czuć, że to jego warsztat pracy, ale pieniądze są Twoje.
Zewnętrzny menedżer, czyli prezes na kontrakcie

Fundacja rodzinna – sposób na spokój na pokolenia

Od maja 2023 roku mamy w Polsce prawo o fundacjach rodzinnych. To nie jest narzędzie tylko dla milionerów z Warszawy. W Solidność i Wizja założyliśmy już 11 takich fundacji dla lokalnych przedsiębiorców. Fundacja staje się właścicielem firmy, a Twoje dzieci są beneficjentami. Nawet jeśli syn nie chce zarządzać produkcją, może dostawać wypłaty z zysku, który wypracuje wynajęty zarząd.

To rozwiązanie chroni majątek przed roztrwonieniem. Majątek zostaje w rodzinie, ale operacyjne sterowanie oddajesz w ręce profesjonalistów. Dodatkowym plusem jest podatek – fundacja płaci 15% CIT dopiero w momencie wypłaty środków do beneficjentów. To pozwala reinwestować 99.2% zysku w rozwój parku maszynowego lub nowe lokale pod wynajem.

Heads-up: założenie fundacji trwa zazwyczaj od 3 do 5 miesięcy, więc nie zostawiaj tego na grudzień. Wymaga to też wizyty u notariusza i poukładania spraw w sądzie rejestrowym w Piotrkowie Trybunalskim. My bierzemy na siebie całą papierologię, żebyś Ty mógł skupić się na rozmowach z rodziną.

Majątek zostaje w rodzinie, ale sterowanie oddajesz profesjonalistom.

Sprzedaż udziałów pracownikom lub konkurencji

Czasami najlepszym wyjściem jest po prostu wyjście z biznesu. Jeśli masz w zespole 3-4 zaufane osoby, które pracują z Tobą od 2017 roku, możesz zaproponować im wykup menedżerski. Oni znają klientów, znają maszyny i wiedzą, gdzie są słabe punkty. Często finansują taki zakup kredytem, a Ty dostajesz gotówkę, którą możesz zainwestować w obligacje lub nieruchomości.

Inna opcja to sprzedaż konkurentowi. W naszej praktyce widzieliśmy, że firmy z Zabrza i Gliwic często szukają okazji do przejęcia mniejszych graczy, by zdobyć bazę klientów. W 2024 roku przeprowadziliśmy dwie takie transakcje. Średnio trwało to 6 miesięcy od pierwszej kawy do podpisania dokumentów u notariusza. Cena końcowa była o 14% wyższa, niż właściciel początkowo zakładał, bo dobrze przygotowaliśmy księgi.

Sprzedaż nie oznacza porażki. To realizacja zysku z lat ciężkiej pracy. Lepiej sprzedać firmę w pełnym rozkwicie za 2,8 miliona złotych, niż patrzeć, jak marnieje, bo nikt nie ma energii, by o nią dbać.

Sprzedaż udziałów pracownikom lub konkurencji

Likwidacja kontrolowana i wyprzedaż majątku

To scenariusz, o którym nikt nie chce mówić, ale czasem jest najrozsądniejszy. Jeśli firma opiera się tylko na Twoich osobistych relacjach i wiedzy, której nie da się przekazać, sprzedaż może być niemożliwa. Wtedy planujemy wygaszanie kontraktów, sprzedaż maszyn i nieruchomości. W jednym przypadku w Zabrzu sama hala i grunt pod nią były warte więcej niż 5 lat zysków z produkcji.

W Solidność i Wizja sprawdzamy liczby, nie obietnice. Robimy audyt majątku i mówimy wprost: 'Panie Janie, lepiej zamknąć to w rok, sprzedać maszyny za 640 000 zł i cieszyć się czasem z wnukami'. Bez lania wody. Taki proces wymaga jednak czasu, by nie stracić na podatkach i nie płacić kar za zerwane umowy z dostawcami.

Pamiętaj, że brak sukcesora to nie koniec świata. To po prostu zmiana planu. Mamy w biurze 47 gotowych scenariuszy na takie sytuacje, więc na pewno dopasujemy coś, co pozwoli Ci spać spokojnie. Jasne zasady gry to podstawa każdego z tych wyjść.

Brak sukcesora to nie koniec świata. To po prostu zmiana planu.